Piętnaście razy Start!

Ani lejący bez ustanku deszcz, ani perspektywa stawienia czoła wszechobecnemu „okupantowi” nie zniechęciły wyszkowskich harcerzy i ich czeskich przyjaciół, by po raz kolejny stanąć na starcie roku harcerskiego. Tym samym w dniach 13-15 września, już po raz 15, odbył się Harcerski Rajd „Start”, organizowany dla wyszkowskich harcerzy przez ich przyjaciół z Rdzewiejących Niezbędników.

Piątek był dla uczestników dniem sądnym, gdyż padający obficie przez cały dzień deszcz przypomniał jeden z najbardziej pamiętnych dni  w historii rajdu, kiedy w pierwszy jego dzień w 2005 roku harcerze po „ulewnej trasie” doszli do szkoły w Długosiodle przemoczeni do suchej nitki wraz z „pływającym” w ich plecakach ekwipunkiem. Tym razem jednak areną zmagań dnia pierwszego nie były błotniste lasy, a nieco przyjaźniejsza w deszczu przestrzeń miejska.

Rajd pt. „Dziś-Jutro-Pojutrze” rozpoczęła gra miejska, mająca sprawdzić umiejętności poruszenia się przez uczestników po okupowanym mieście. Zmagania poprzedził wstęp teoretyczny, ponieważ organizatorzy korzystając z okazji, postanowili przybliżyć młodym ludziom mieszczącą się w starej plebanii parafii św. Idziego wystawę pt. „Najazd bolszewicki 1920”, której kustosz – Mirosław Powierza opowiedział uczestnikom o wszelkich szczegółach tego wydarzenia historycznego.

Następnie młodzi konspiratorzy musieli wykazać się już umiejętnością działania w ternie. Znajomość alfabetu Morse’a okazała się przydatna do uzyskania informacji od tajemniczego łącznika z parasolem. Natomiast wstępem do działań bardziej odważnych było zaimprowizowane ułożenie trzymetrowej lilijki na terenie starego browaru. Pierwszą poważną akcję uczestnicy przeprowadzili w miejscu znamiennym dla czasów prawdziwej okupacji Wyszkowa, a mianowicie na terenie dworca kolejowego, gdzie poprzebierani m. in. za sprzątaczy ulic próbowali niepostrzeżenie zbliżyć się do głównego budynku poczekalni, by namalować na nim znak Polski Walczącej. Podobnie symboliczny charakter miała tajna defilada, jaką uczestnicy odbyli przed pomnikiem Jerzego Rytla. By wydostać się z okupowanego miasta konspiranci musieli uniknąć wszędobylskich niemieckich wartowników i niepostrzeżenie pokonać most kołowy. Ostatnim zadaniem było wykradzenie cennych na placu boju materiałów, jak złoto czy leki, od tchórzliwych dekowników, którzy rozbili swoje obozowisko w deskurowskich lasach.

Na metę dnia pierwszego, suchą i bezpieczną szkołę w Lucynowie dotarło wszystkie 11 patroli, w tym 2 z zaprzyjaźnionego z naszym miastem czeskiego Wyszkowa (Vyškov). Okazją do integracji był dla uczestników m. in. wieczorny kominek, na którym oprócz licznych wojskowych i okupacyjnych pieśni harcerze mieli okazję wysłuchać opowieści o życiu rotmistrza Witolda Pileckiego i boksera Tadeusza Pietrzykowskiego.

Drugi dzień, mimo zapowiadanej pobudki, rozpoczął się jednak wcześniej od wtargnięcia do szkoły żołnierzy okupanta i uprowadzenia uczestników pod strażą do pobliskiego lasu. Ku ich uciesze , zostali jednak szybko odbici przez walczące w okolicy wojska partyzanckie i po przybraniu odpowiednich barw maskujących, mogli już stanąć po ich stronie, by wspólnie konturować walkę partyzancką.

Bardzo szybko sprawdzono ich umiejętności maskowania się w terenie leśnym, kiedy na jednym z punktów musieli ukryć się przed sobą nawzajem. Następnie wykazali się sprawnością fizyczną w tzw. małpim gaju oraz umiejętnością celnego strzelania oraz zachowania zimnej krwi, kiedy w polu ognia znajdzie się ktoś postronny. Nie lada trudności przysporzyło uczestnikom przekradzenie się przez zaimprowizowana granicę dystryktu, której trudne i zwodnicze bagienne tereny sprawiły, że wielu harcerzy miało problemy ze znalezieniem właściwej drogi. Na szczęście nieopodal, w miejscu dla historii Wyszkowa bardzo znamiennym – Gajówce Giziewiczka, czekała nagroda w postaci sutego posiłku oraz ciekawa terenowa prelekcja na temat czasów okupacji, poprowadzona przez występującą w kostiumach z epoki Grupę Historyczną „Zgrupowanie Radosław”. Stamtąd wszyscy uczestnicy rajdu udali się wspólnie z powrotem do miejsca zakwaterowania.

W niedzielę odbyło się tradycyjne podsumowanie rajdu, na którym organizatorzy wraz z uczestnikami wymieniali się uwagami na tematy organizacyjne. Na apelu kończącym rajd oprócz jego części regulaminowych znalazło się miejsce dla dwóch szczególnych wydarzeń. Prezent od organizatorów otrzymał druh, który urodził się w dniu inauguracji pierwszego Rajdu „Start” – 17 września 1999 roku, a pełną wzruszenia minutą ciszy uczczono pamięć harcmistrza Andrzeja Zaorskiego (zginął 20 kwietnia w wypadku samochodowym), mentora wyszkowskiego harcerstwa, oddanego przyjaciela, którego po raz pierwszy zabrakło wśród organizatorów rajdu.

Odbywający się po raz piętnasty rajd wygrał patrol z 7 WDHS „Utopieni” (nagroda 750 zł) w pokonanym polu zostawiając m. in. patrole z 33 DH „Lucki” (500 zł) i 17 WDH „Kajman” (250 zł). Po zrobieniu wspólnego zdjęcia uczestnicy ustawili się w długą kolumnę by w eskorcie policji wrócić główną trasą do Wyszkowa. Symboliczny koniec rajdu nastąpił na ulicy Joselewicza, gdzie komendantka rajdu – Agnieszka Głowacka podziękowała wszystkim za udział w nim, a uczestnicy mieli okazje pożegnać swoich czeskich przyjaciół.

phm. Piotr Płochocki (zdj. Daria Brejnak)

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>